Podymne

Autor: julia jaz, Gatunek: Poezja, Dodano: 28 listopada 2012, 10:30:07

A od nich odszedł ojciec,

chyba nikt nie słyszał ostatniego westchnienia;

psu  w kuchni pod stołem śni się

gromadka kości,

córce w drugim pokoju – że ten romantyczny idol

z plakatu weźmie ją w ramiona.

Żonie – nic, wyśniła już swoje

i teraz drzemie, skulona jak ptaszek.

 

A ojciec odszedł obok, jakby od niechcenia

zostały buty, czapka, pudełko z tytoniem,

który spalił mu płuca. W tle - echo po kaszlu.

Komentarze (32)

  • a może tak
    W tle - zanikające echo kaszlu?

    Czy przesadziłam? ;-)

  • i takie skojarzenie mi się nasuwa, i tez nie wiem, czy dobrze dla tekstu

    - zostały po nim buty i telefon głuchy.

  • Wyłapałaś miejsce, z którym i ja mam kłopot. To już setna wersja zakończenia; może ktoś coś podpowie.
    Co do Twojej propozycji, Joanno, to nie bardzo, pada rytm. Ale dziękuję.

  • A to z księdza Twardowskiego :) Juz mi te buty zarzucano, tez chyba pomyslę nad zmianą. :)

  • może słowo "zostały" jest tu większą przyczyną - a na pewno cały zwrot zostały buty. Niestety najbardziej znana fraza z Twardowskiego.

  • może zastąpić słowo zostały - słówkiem - "Tylko"?

  • No i może nie trzymac się tak uparcie trznastki?

  • albo

    martwy jak buty, czapka,

    tylko, ze rytm pada. mnie to nie przeszkadza osobiście wcale.

  • szcególnie, że nie ma rymów, które jednak rytm narzucają jakby odgórnie ;-)

  • Julio - wiersz jest moim zdaniem cały do przemyślenia. Oczywiście to moja tylko opinia. Rażą mnie otwarcie tekstu z "A" i ostatniej strofy. Poza tym - to powtórzenie jest aż tak potrzebne ? "odszedł" ?
    Jeszcze brak krpoki po "odniechcenia" - można odczytać, iż jakby buty, czapka itd. zostały od niechcenia - samo sobie.


    końcówkę widziałbym tak :

    "ojciec odszedł obok. jakby od niechcenia
    zostawił buty, czapkę, pudełko z tytoniem,
    który spalił mu płuca i echo - po kaszlu."

  • same sobie*

  • propozycja Grzegorza przemiany ostatniej zwrotki mi się podoba.

  • echo - oddaje wrażenie tła - nie ma potrzeby tego dopowiadać.

  • teraz dopiero zauważyłem - nie móże być "i echo" - w mojej propozycji - bo wychodzi jakby tytoń spalił płuca i echo.

  • może załatwił by sprawę przecinek po "płuca".

  • a mnie się właśnie TO podoba, TO spalenie echa.

  • bo tak została zdiagnozowana przyczyna odejścia, TEGO echa również.

  • :) - ciekawe co na to Julia - ok nie spamuję już więcej :)

  • Dla mnie to nie spam, rozmawiamy o tekście. Toż to portal warsztatowy, a nie popisowy jest.

  • chociaż fakt, ze po godzinie nie można edytować, moż wskazywać na coś innego ;-)

  • masz rację - ale na razie nie ma autorki - bez niej, jakoś tak nie wiem ? trochę spam :)

  • A mnie też po południami nie ma i jakoś mi nie przeszkadza, że rozwija się rozmowa miedzy czytelnikami, żal mi jedynie potem, że nie mogłam się właczyć do dyskusji o odpowiedniej porze. Bo po czasie, to gadam już sama do siebie.
    Teraz, ja spamuję. No to cześć.

  • A czy "buty" i "czapka" jako rekwizyty coś de facto mówią? Czy dodają w tym wierszu tak naprawdę jakichś nowych znaczeń?

    Bo tytoń, owszem, jest dym/ulotność/iluzoryczność; plus płuca - utrata głosu, więc niesłyszalność. A iluzoryczność jeszcze się łączy z idolem z plakatu,
    plus kości.... kości (mam nadzieję, zamierzenie) łączą się dość makabrycznie z... ciałem ojca, natomiast nie jestem pewien na ile było takie zamierzenie autorki, dla mnie to ok :) tyle że to pieszczotliwe "gromadka" wcale makabry nie sugeruje i tworzy mi się lekki dysonans /więc albo nie upiększać tych kości gromadką, jeśli miała być makabra, albo coś zrobić z tymi kośćmi, jeśli tworzą niefortunną sugestię/ :)

  • Co do zakończenia to wciąż dopracowywuję. Co do otwarcia z "a" i do powtórzenia "odszedł" to specjalnie naumyślnie ;) Chciałam nadać temu tekstowi formę takiej trochę plotki, nowiny nawet - nie wiem czy do końca się udało.

    Joanno, no to spalenie echa własnie mnie drażni; nie mam na razie pomysłu co z tym zrobić.

    Bardzo dziękuję za czas poświęcony na skomentowanie, zarówno Tobie, Joanno jak i panu Grzegorzowi.

  • psu w kuchni pod stołem śni się
    gromadka kości -

    - ależ to udane. I zostanie mi w pamięci. Ten obrazek podkreśla obecność śmierci w wierszu. Mówi o przemijaniu w sposób drastyczny i zarazem bardzo prosty. Bo jaka gromadka może się śnić? Gromadka dzieci. A przecież dzieci, to też kiedyś gromadka kości. Wyrazu dodaje tu oczywiście fakt, że pies i kość to bardzo miłosny związek. Wspaniały ten kawałek wiersza. A i cały wiersz podoba mi się.

  • W sumie tłumaczenie Małgorzaty (co do kości) mnie satysfakcjonuje :)

  • A od nich odszedł ojciec.

    nikt nie usłyszał:
    psu w kuchni pod stołem śni się
    gromadka kości;
    córce w drugim pokoju – że ten
    z plakatu weźmie ją w ramiona;
    żonie – nic, wyśniła już swoje,
    teraz drzemie, skulona jak ptaszek.

    A ojciec przeszedł obok, jakby od niechcenia,
    zostały buty, czapka, pudełko z tytoniem,
    który spalił mu płuca. W tle - echo po kaszlu.

  • Pokusiłem się o redakcję, bo moim zdaniem warto.

  • Rany, aż bałam się zajrzeć - tyle komentarzy, no to myslę - gniot. :) Może odpowiem wszystkim razem:

    Ten tekst miał pokazać jak niezauważona może być czyjaś śmierć; w tym przypadku śmierć ojca - osoby bliskiej. Czy wyszło to się okaże. Czy czapka i buty to ważne rekwizyty skoro wprowadziłam je do wiersza? Pewnie miały być ważne, po odchodzących zostaje sporo zbędnych rzeczy, z którymi nie wiadomo co zrobić; zostawić czy wyrzucić. Świadomie wybrałam czapkę i buty; te rzeczy najczęściej znajdują się w przedpokoju czy korytarzu i je po prostu widać, są pierwszymi które rzucaja się w oczy po wejsciu do domu. Nie wiem czy to dość jasne, tłumaczenie nie jest moją mocna stroną.

    Pani Sochoń - kości mają tu związek i z psem, i z ludźmi, ma pani rację.
    P. Słowniku Polny - ja jeszcze sama nie wiem jak ostatecznie będzie wyglądał ten tekst. Bardzo dziękuję za pomoc, na pewno przemyślę.

  • Tak, jak najbardziej, tyle że nie piszesz "jakiegoś" tekstu o "jakimś" umieraniu, tylko ten konkretny - pytanie jak tutaj jest to umocowane. Fakt, niby jest, bo można to z fasadowością plakatu również połączyć, ale jednak może trochę drażnić że "już były" - buty wiadomo gdzie, z czapką też od razu mam skojarzenie z "Wiosna na motywach zimy" Ryszarda Będkowskiego - fakt, to nie tak znany wiersz, ale mnie się akurat wrył w pamięć http://www.wywrota.pl/db/artykuly/16595-ryszard-bedkowski-gorzkie-jezioro-redsqu.html

    Palenie też jest "spranym" rekwizytem, ale wydaje się znacznie lepiej umocowane w tekście (bo nie tylko jako "pozostałość", ale jeszcze ledwo słyszalne echo). Nie oznacza to, że czapka i buty same w sobie są złe, uzasadnienie mają, ale wg mnie nie na tyle mocne, żeby były "nie do ruszenia" i wymiany na coś mniej oczywistego /albo w ogóle do pozbycia się/ :) Oczywiście przy niczym się nie upieram.

    Tekst z pewnością gniotem nie jest, już teraz.

    Serdecznie,

    Kuba

  • hmm... nie lubię jak wiersz się zaczyna od "a"
    treść dobra ale ujęta w mało nowatorski sposób.

    tak pół na pół

  • Tytuł mi nie pasuje.

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się